Podobno język polski jest jednym z trudniejszych języków na świecie. Wszystkie „szeleszczące” i „warczące” wyrazy podobno są nie-do-wymówienia przez większość ludzi na świecie. Jestem nieobiektywna w tej kwestii, bo wydaje mi się że wcale nie jest to takie trudne do wypowiedzenia, no ale ja posługuję się tym językiem od dziecka. choć czasami przyznaje się bez bicia mam kłopot z wysłowieniem się, ale to inna historia ;)
Mimo wszystko wydaje mi się śmiesznie prostsze do wymówienia nasze „dzień dobry” niż koreańskie „annyeong hasimnikka”.
Przeglądając słówka w przewodniku (jakoś tłumaczowi Google nie wierzę w ani jedno słowo) wydaje mi się kompletnym kosmosem nauczenie się języka koreańskiego. Mimo, iż znajomi mówią mi że mam łatwość przyswajania wyrazów obcych, mam pewne obawy czytając słówka w przewodniku.
Będąc w krajach tropikalnych, postkolonialnych, zaczynałam używać lokalnego języka i pamiętałam nazwy miejsc czy imiona ludzi, z którymi miałam do czynienia. Mam nadzieję, że tak samo będzie w Seulu. Choć jednak angielski, niemiecki czy francuski ma niewiele wspólnego z językiem koreańskim, jestem pełna nadziei, że uda mi się nauczyć choć paru słówek. Za pewne życie mnie również do tego zmusi, co w sumie chyba jest dobre patrząc na to jaki popyt jest na znajomość języków niesztampowych. Może uda mi się kontynuować naukę i kiedyś do czegoś ten język mi się przyda.
Może tak dla przykładu podam parę ciekawych zwrotów jakie nalazłam :
Mam na imię….. – Je ireumeun….imnida.
Jestem z ….. – Jeoneun…eseo wasseumnida.
Dziękuję – Gamsa hamnida.
Przepraszam – Mian hamnida.
Nie takie łatwe, prawda ? J
Myślę, że już nawet kilka tych zwrotów daje pojęcie o stopniu trudności języka.
środa, 3 sierpnia 2011
wtorek, 2 sierpnia 2011
2 tygodnie przed...przemyślenia poniedziałkowe.
Co prawda pytania o mój wyjazd słyszę odkąd wszyscy dowiedzieli się, że wyjeżdżam....ale przed samym wyjazdem, czyli teraz jest istne apogeum. A że pracuje w dużym zespole powtarzanie tych samych odpowiedzi na te same pytania przyprawia mnie o "nerwa". Ile można ;) do cierpliwych osób nie należę, wobec powyższego wychodzę z założenia, że to taki dobry trening przed wyjazdem do Korei.
Obyczaje, zwyczaje, sposób zachowania - Europa - Azja - 2 różne style. Miałam okazję być tylko chwilę w Tokyo, ale wystarczyło mi to na poczynienie pewnych spostrzerzeń. Ciekawe jakie wyniosę z Seulu :)
Kultura azjatycka bardzo różni się od
naszej europejskiej. Najprostrzy przykład to przywitanie. W Polsce zwykła "szufla", w Korei pełen szacunku ukłon w stosunku do drugiej osoby. Choć jak czytałam uścisk dłoni zaczyna zdobywać coraz większą popularność, zapewne ze względu na młode pokolenie, które podróżując po świecie dostrzega swoją odrębność kulturową. Ogólnie azjaci bardzo chcą przybliżyć się do świata, na wielu płaszczyznach, śmiem twierdzić że nowoczesność wyprze tradycję. A szkoda bo jak cała Azja, Korea ma bardzo ciekawą historię i jakże egzotyczną dla nas przybyszów.
Nawiązując różnież do tradycji i systemu wartości, koreańczycy mają duży szacunek dla osób starszych. W tym chyba, przynajmniej w teorii, nie różnimy się od siebie. Choć po ostatnich obserwacjach młodych ludzi, śmiem wątpić że my również kultywujemy ową tradycję.
Ważnym elementem tradycji w połączeniu z teraźniejszością w Korei są również sztuki walki. Z Korei wywodzi się między innymi taekwondo. Polska słynie z wielu wojaczek i heroicznych czynów. Dla niektórych porównywalnych wręcz z szaleństwem, taka widać nasza narodowa brawura ;)
Ale w sumie miało być o czymś innym ;) Więc 2 tygodnie do wyjazdu. Stresu wciąż brak, wręcz spokojnie i naturalnie przyjmuję ten wyjazd. Chyba wszystko już mam, ale to zweryfikuje się w czasie początkowych dni pobytu. Na szczęście nie ma problemu z przesyłaniem paczek. W razie potrzeby od czego jest rodzina, wesprze ciepłą parą butów ;)
Ciekawym doświadczeniem na pewno będą wszelkiego rodzaju święta - narodowe koreańskie - ze względu na odmienność od naszych. No i polskie święta, które po raz pierwszy będę obchodzić bez rodziny i bliskich. Czy to będzie ciekawe doświadczenie ? Hmm....nie wiem, być może łatwo nie będzie, ale biorąc pod uwagę ceny biletów, na pewno jakoś to przeżyję ;)
Na razie to chyba tyle, w razie kolejnych przemyśleń na pewno je zamieszczę :)
Annyeong haseyo - dowidzenia :)
Obyczaje, zwyczaje, sposób zachowania - Europa - Azja - 2 różne style. Miałam okazję być tylko chwilę w Tokyo, ale wystarczyło mi to na poczynienie pewnych spostrzerzeń. Ciekawe jakie wyniosę z Seulu :)
Kultura azjatycka bardzo różni się od
naszej europejskiej. Najprostrzy przykład to przywitanie. W Polsce zwykła "szufla", w Korei pełen szacunku ukłon w stosunku do drugiej osoby. Choć jak czytałam uścisk dłoni zaczyna zdobywać coraz większą popularność, zapewne ze względu na młode pokolenie, które podróżując po świecie dostrzega swoją odrębność kulturową. Ogólnie azjaci bardzo chcą przybliżyć się do świata, na wielu płaszczyznach, śmiem twierdzić że nowoczesność wyprze tradycję. A szkoda bo jak cała Azja, Korea ma bardzo ciekawą historię i jakże egzotyczną dla nas przybyszów.
Nawiązując różnież do tradycji i systemu wartości, koreańczycy mają duży szacunek dla osób starszych. W tym chyba, przynajmniej w teorii, nie różnimy się od siebie. Choć po ostatnich obserwacjach młodych ludzi, śmiem wątpić że my również kultywujemy ową tradycję.
Ważnym elementem tradycji w połączeniu z teraźniejszością w Korei są również sztuki walki. Z Korei wywodzi się między innymi taekwondo. Polska słynie z wielu wojaczek i heroicznych czynów. Dla niektórych porównywalnych wręcz z szaleństwem, taka widać nasza narodowa brawura ;)
Ale w sumie miało być o czymś innym ;) Więc 2 tygodnie do wyjazdu. Stresu wciąż brak, wręcz spokojnie i naturalnie przyjmuję ten wyjazd. Chyba wszystko już mam, ale to zweryfikuje się w czasie początkowych dni pobytu. Na szczęście nie ma problemu z przesyłaniem paczek. W razie potrzeby od czego jest rodzina, wesprze ciepłą parą butów ;)
Ciekawym doświadczeniem na pewno będą wszelkiego rodzaju święta - narodowe koreańskie - ze względu na odmienność od naszych. No i polskie święta, które po raz pierwszy będę obchodzić bez rodziny i bliskich. Czy to będzie ciekawe doświadczenie ? Hmm....nie wiem, być może łatwo nie będzie, ale biorąc pod uwagę ceny biletów, na pewno jakoś to przeżyję ;)
Na razie to chyba tyle, w razie kolejnych przemyśleń na pewno je zamieszczę :)
Annyeong haseyo - dowidzenia :)
poniedziałek, 1 sierpnia 2011
Warszawa versus Seul
Warszawa - Stolica Polski. Ludność : 1 711 466 (w przybliżeniu). Moje miasto. Tu się urodziłam i spędzam jak na razie moje życie. Czy do końca ? To się okaże, mam na oku parę ciekawych miejsc na zamieszkanie, ale życie wszystko zweryfikuje.
Generalnie rzecz ujmując, jak to w stolicy....głośno, ciasno i nie zawsze ładnie pachnie....taki to już urok. Dzisiaj po małym shoping'u czekałam na autobus 40 minut. Drugie tyle jechałam do domu.... Uroki stolicy.
Mimo, iż wiele osób nie lubi tego miasta, ja go kocham. Może jest szare, może jest brudne jednak ten kto tak mówi nie widzi jego piękna. Małych, pięknych uliczek w centrum, o kompletnie innym klimacie, nie widzi tej ferii barw wieczorami płynącej z neonów. Różnorodność na ulicach w sklepach i pubach.
Zgadzam się ze stwierdzeniem, że Warszawa to kosmopolityczne miasto, coraz ciekawsze, mające wiele do zaoferowania. Jak dla mnie nie mamy się czego wstydzić.
Jedno co mi troszkę przeszkadza, to ilość ludzi. Strasznie tu tłoczno. Człowiek przy człowieku, co czasami jest trudne do zniesienia, ze względu na wachlarz zapachów reprezentujący się np. w autobusie. Tłumu, tłoku nie lubię. Masa ludzi jakoś źle mi się kojarzy.
Strona internetowa miasta : www.um.warszawa.pl
Seul - Stolica Korei Południowej. Ludność : 10 464 051 (w przybliżeniu). Jedno z najbardziej zatłoczonych miast na świecie. Stolicą jest od roku 1394. Miasto, w którym zamieszkam na rok :)
Na obrazkach wygląda pięknie. Jak jest w rzeczywistości ? Nie wiem, ale sprawdzę i na pewno opiszę ;)
Jak widać nie ma co narzekać na tłok w Warszawie, kiedy w Seulu jest niemalże 10 razy tyle ludzi.....to dopiero będzie SZOK kulturowy. Chyba będę musiała wymyślić nowe słowo zamiast określenia "tłum".
Ciekawa jestem czy w Seulu jest podobnie jak w Tokyo....czy też wszystko jest tak poukładane. Czy zobaczę jak o 6 rano Pani zamiata ulicę i z daleka krzyczy "Dzień dobry" ? Tak jak to miało miejsce w Tokyo. Oczywiście krzyczała "Konichiwa" ;)
Jak, co i gdzie ? Jakie to miatso ? Jaki ma klimat ? Jak sie tam żyje ? Wiele pytań jak....ciekawe jaką znajdę na nie odpowiedź :)
Strona internetowa miasta : english.seoul.go.kr
Subskrybuj:
Posty (Atom)

